Escrito.

Escrito.
Vida. Amor. Sentimientos. Dolor. Lágrimas. La felicidad. Todo.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Pod osłoną nocy

Jest już noc chociaż gwiazd jeszcze nie widać. Siedzę sama na tarasie, na stole, nogi trzymam na ławce. Smutno mi.
Strasznie smutno.
Jestem straszliwie samotna.
Nikt mnie nie chce.
Boli mnie serce.
Dużo myślę o sobie. Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nikt mnie nie rozumie? czemu nikomu się nie podobam? Jestem już bliska płaczu, kiedy dokładnie przed moim tarasem przechodzi kolega z paroma znajomymi. Śmieją się i szturchają. Zauważyłam, że kolega zerknął w moją stronę. Nie przywitał się ze mną ani nic... Powiedział akurat znajomym, że musi już iść do domu. Pożegnali się i poszli dalej.
Nie zauważyli mnie.
Jak zwykle.
Zamknęłam oczy i oparłam głowę na rękach. Nasunęło mi się tylko jedno pytanie: "Dlaczego?"
Nagle poczułam, że ktoś dotyka mojego ramienia. Poczułam przyjemne łaskotanie i delikatny dreszczyk. Usłyszałam głęboki, męski głos. Zza zasłony włosów zerknęłam kto to taki może być.
To był mój kolega.
- Wszystko w porządku? - spytał.
- Nie. - odpowiedziałam cicho, żeby nie usłyszał drżenia w moim głosie.
Nie spytał co się stało.
Westchnęłam, wyprostowałam się i przerzuciłam włosy na lewe ramię, po czym znowu usiadłam jak wcześniej; łokcie oparte na udach, ręce złożone na brodzie.
Poczułam, że kolega siada obok mnie. Przytulił mnie swoim ramieniem.
I wtedy coś spostrzegłam.
Kolega zmienił się w moich oczach.
Przestałam widzieć w nim kurdupla (ledwie 2 cm wyższy ode mnie) z trądzikiem na twarzy.
Zauważyłam w nim coś innego.
Zobaczyłam, że ma piękne, zielone oczy, okulary w czarnej oprawce dodające mu wiele uroku, cudowne włosy w kolorze ciemnego brązu, ładne zarysowane mięśnie na rękach, a ręce, z widocznie zarysowanymi liniami żył, dawały dziwne poczucie bezpieczeństwa.
Przypomniało mi się jego zachowanie. Zawsze był miły, bardzo rzadko używał wulgaryzmów, uprzejmy.... po prostu cudowny.
Zdziwiłam się, że nie zauważyłam tego wcześniej.
Poczułam taki... jakby impuls. Odwzajemniłam jego uścisk i oparłam głowę na jego ramieniu.
i siedzieliśmy tak bardzo długo, bez ruchu, bez słowa, wpatrując się w rozgwieżdżone już niebo i owinięte nocą jezioro.
I tylko ledwo słyszalny szept przerwał tę długotrwałą ciszę.
- Kocham cię. - powiedział

                                                        *       *        *        *        *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz